#Dior

#Dior

/gorąca korespondencja z Londynu od Katarzyny Wojciechowskiej – Jarza/


Wystawy poświęcone modzie robią ostatnio frekwencyjną furorę w muzeach. Retrospektywa Alexandra McQueena była wydarzeniem roku 2011 a i na Jean Paula Gautiera i Balenciage trzeba było rezerwować bilety z dużym wyprzedzeniem.
Londyńskie gazety już teraz wytypowały wystawę “Christian Dior – Projektant marzeń” na najbardziej atrakcyjną propozycję 2019 i naprawdę warto wybrać się do Victoria & Albert Museum żeby ją zobaczyć.



Przed zejściem w dół nowoczesnego skrzydła V&A – Saisbury Gallery stoi cierpliwie w kolejce ciekawie ubrany kolorowy tłum od eleganckich starszych przyjaciółek trzymających sie pod rękę, przez ekscentrycznie modne Japonki, po rozświergotane nastolatki z aparatami na zębach. Błysk ekscytacji w każdym oku ten sam.
Dom Mody DIOR założony przez Christiana w 1947, po jego nagłej śmierci w 1957 był prowadzony przez szereg znakomitych projektantów jak np. Yves Saint Laurent, Marc Bohan. Każda z tych osób starała się kontynuować wizję i główne założenia stylistyczne inicjatora poprzez reinterpretacje i nieustanne uwspółcześnianie jego projektów. Wzbogacili dorobek marki o pomysły i realizacje odzwierciedlające ich osobiste preferencje stylistyczne. John Galliano zasłynął wyrazistymi i ekscentrycznymi propozycjami, natomiast obecna dyrektor kreatywna Maria Grazia Chiura projektuje stroje delikatne i pełne uroku.
Ekspozycję otwiera rekonstrukcja wejścia do paryskiego atelier DIORa. Pośrodku prezentowana jest ikoniczna stylizacja New Look: Bar Suit złożona z ciasno dopasowanego kremowego żakietu, plisowanej szerokiej czarnej spódnicy i czarnego słomkowego kapelusza. Otaczają ją późniejsze reinterpretacje tego samego zestawu zrealizowane przez jego następców. Krój żakietu wyzwala się z XIX wiecznego ucisku gorsetu, długość spódnicy unosi się wysoko ponad kolano lub jej materiał staje sie półprzeźroczystą koronką. Projektanci bawią się formą, jakkolwiek są posłuszni wymogowi elegancji.
Ideą Christiana był „powrót do idealnego i cywilizowanego poczucia szczęścia” sprzed wojny oraz odbudowanie reputacji francuskiego przemysłu modowego mocno po wojnie podupadłego. Jego ideał kobiecej figury to podkreślona wąska talia, wydatny biust, okrągłe ramiona i biodra. W swoich kolekcjach promował sylwetki ukształtowane na wzór liter A, H, Y… Czerpał pełnymi garściami z przeszłości. Dworskie suknie XVIII i XIX wieku inspirowały go do stosowania ściśle przylegających krojów i skomplikowanych konstrukcji. Dior rewokował historyczne techniki zdobnicze takie jak wyszywanie z użyciem koralików, piór i metalicznych nici. Jego kontynuatorzy chętnie podtrzymywali te tradycje tworząc dekoracyjne materiały często wymagające drobiazgowej ręcznej pracy szwaczek. Powstawały skomplikowane wzory koronek i biżuteryjnych zdobień. Płaszcz projektu Marii Grazii Chiury (Jesień – Zima 17/18) zbudowany jest z paneli wyszytych wielobarwnym wypukłym haftem ze scenami jak ze średniowiecznego relikwiarza. Raf Simmons w swojej kolekcji z 2012 inspirowanej malarstwem Sterling Ruby wybrał użycie techniki warp printing, która polega na ubarwieniu wszystkich nici według wzoru zanim uprzędzony zostanie z nich materiał. Takie zamiłowanie do szczegółów i pilnowanie najwyższej jakości produktu zakrawa na szaleństwo – ale tego właśnie oczekuje się od wybitnych domów mody.
Obok atelier haute-couture przygotowującego dwie kolekcje rocznie, DIOR prowadzi dział komercyjny szyjący kreacje na zamówienie klientów. Często ekipa wybitnie uzdolnionych krojczyń i szwaczek musi pogodzić kolidujące terminy obu departamentów, żeby utrzymać się na rynku i dotrzymać tempa galopującym trendom. Dyrektorzy kreatywni – artyści, którzy podpisują kolekcje swoim nazwiskiem nie muszą umieć szyć. Christian Dior kształcił się na polityka a pierwszą kolekcję wypuścił w wieku 42 lat. Z kolei Gianfranco Ferré z zawodu był architektem. Do zadań projektantów należy jedynie naszkicowanie pomysłu i wybranie materiałów i akcesoriów. Sukces realizacji zależy w głównej mierze od anonimowego, niezwykle profesjonalnego zespołu krojczyń i szwaczek. W filmie dokumentalnym “Dior i ja” jest świetna scena, w której cała produkcja pokazu mody staje w miejscu, ponieważ główna krawcowa Florence Chehet utknęła w Nowym Jorku, gdzie wysłano ją z przymiarką sukni do wpływowej klientki. Florence okazała sie niezastąpiona na obu frontach.
Na wystawie prezentowane są rysunkowe szkice poszczególnych projektantów bardzo różniące się stylem. Jakkolwiek dla niewprawnego oka wszystkie te rysunki bardziej przypominają chaotyczne impresje niż instrukcje dla zespołu krawcowych. Można też zobaczyć próbne modele kreacji uszyte z prostego białego materiału przygotowywane na wstępnym etapie ażeby sprawdzić poprawność kroju. Kolejne procesy zdobienia i wykańczania nie tylko ubrań, ale również biżuterii, zegarków i butów obrazują projekcje multimedialne. W krótkich dynamicznie sfilmowanych sekwencjach pokazana niesamowicie precyzyjna, rzemieślnicza praca jubilerów i szewców.
Akcesoria ułożone kolorami zajmują kolejną salę i razem z miniaturami sukien tworzą fantazyjną kompozycję do powolnego studiowania. Można tam prześledzić ewolucję formy flakonika perfum Diora. Pierwotnie wyglądał jak antyczna grecka amfora. Buteleczkę J’adore jaką znamy dzisiaj opracowano przy współpracy ekspertów od kryształów z firmy Baccarat. Perfumy były częścią marki od samego początku, kiedy flakon Miss Dior został zaprezentowany razem z pierwszą kolekcją New Look w 1947 roku. Christian nazwał zapach na cześć swojej młodszej siostry Catherine a fascynację zapachami zawdzięcza zamiłowaniu do ogrodów odziedziczonym po matce. Motyw kwiatów często wykorzystywał w dekoracjach sukien i biżuterii. Jego ulubiona konwalia, którą nosił w butonierce stała sie znakiem rozpoznawczym marki podtrzymywanym przez kontynuatorów. Christian prosił swoje krawcowe o wszywanie łodyg konwalii w rąbki sukien – na szczęście!

Raf Simmons z Florence Chehet.

Dior – inspiracja Egiptem. po prawej M.G. Chiuro, z lewej J. Galliano.

Dior – H line

Detal z J.Galliano

Dior – motyw konwalii.

Dior – interpretacja meksykańskiej sukienki. Po prawej M.G.Chiuro, 2 z prawej C.Dior.

Bar Suit original

Dior – haft

/autor artykułu oraz fotografii – Katarzyna Wojciechowska – Jarza, nasza korespondentka z Londynu, ukończyła Historię Sztuki na Uniwersytecie Wrocławskim, więc …..pracuje w księgowości; mieszka w Londynie, gdzie śledzi nowe trendy w architekturze i designie/