Katarzyna Wojciechowska – Jarza – nasza Korespondentka z LONDYNU o Thomas’ie Heatherwick’u – człowieku, który zaprojektował nowe londyńskie czerwone autobusy

Katarzyna Wojciechowska – Jarza – nasza Korespondentka z LONDYNU o Thomas’ie Heatherwick’u – człowieku, który zaprojektował nowe londyńskie czerwone autobusy

Thomas Heatherwick mówi lekko zachrypniętym głosem i żywo gestykuluje długopalczastymi rękami. Luźne ubranie sugeruje, że sporo ostatnio zeszczuplał, choć może taki właśnie ma styl.Bujając się lekko na stołku-pionku projektu swojej pracowni rozmawia z kuratorka londyńskiej Royal Academy w audytoryjnej sali wypełnionej do ostatniego miejsca.Przed nimi stoi niepozorny okrągły stolik, na którym zwykle stawia się wodę i mikrofony. Wszyscy zapatrzeni są w twarze rozmawiających i slajdy za ich plecami. Pod koniec godzinnego wywiadu Heatherwick zapytany o opis procesu projektowania, opowiada jak chciał kiedyś kupić dywan. Pomimo szerokiej oferty na rynku ciężko mu było cokolwiek wybrać, bo jak kolor był dobry to rozmiar nie taki. Kiedy szukał okrągłego dywanu to akurat podobały się same kwadratowe itd. I wtedy zamarzył jakby to było pięknie i łatwo, gdyby produkty były zdolne dopasować się do życzeń klienta.

A że Heatherwick nie jest osobą, która poprzestaje na marzeniach, więc zaprzągł do pracy grupę projektantów i inżynierów i w efekcie powstał dywan i… stół. Wtedy Thomas wstał i poprosił prowadzącą o pomoc w przytrzymaniu blatu tego niepozornego okrągłego stolika przed nimi i jednym ruchem zmienił go w 3 razy dłuższy stół owalny! Publiczność zgodnym chórem wydała okrzyk zaskoczenia i podziwu jak przy magicznej sztuczce. Blat podczas rozciągania rozłożył się na małe fragmenty i zespolił na nowo w innym kształcie. Zarówno przed i po przemianie wyglądał jak jednolita gładka całość. Podeszliśmy później dotknąć tego cuda jak Tomasze niedowiarki, bo efekt był niewiarygodny. Projekt tego stołu rodem z Trans-Formers bardzo dobrze obrazuje podejście do pracy Heatherwicka i jego zespołu. Są niezwykle kreatywni i ciężko im przyjąć do wiadomości, że czegoś NIE DA SIĘ zrobić. Punktem wyjściowym wczesnych projektów Thomasa był materiał. Eksperymentując z betonem czy sklejka drewnianą sprawdzał do czego jeszcze są zdolne, a dopiero potem decydował co można z tego zbudować. Tak powstał jego dyplomowy projekt przeszklonego pawilonu czy wstęgo-ławki w centrum Newcastle upon Tyne. Obecnie jego studio zatrudniające 230 osób zajmuje się dużo ambitniejszymi przedsięwzięciami na ogromną skalę jak kwatery główne dla Google w Kalifornii i Londynie czy pierwsze w Afryce muzeum sztuki współczesnej. Jakkolwiek ciągle dbałość o detale i przedefiniowywanie przedmiotów oczywistych zajmuje istotną rolę w jego projektach. Pokazano nam przedmioty wyglądające jak metalowe okrągłe poduchy z wklęsłym otworem w środku spatyniałe na zewnątrz i wypolerowane w centrum od wielokrotnego dotykania. Okazało się, że są to artystycznie potraktowane przyciski do wind, jakie będą zamontowane w inaugurowanej za miesiąc galerii handlowej w londyńskim Kings Cross. Chodziło o to ażeby zróżnicować wygląd wind w różnych punktach budynku, ale przede wszystkim aby zaangażować odwiedzających do współtworzenia wyglądu wnętrza. Dotykając przycisku będą mimowolnie polerować metal zostawiając tam swój unikalny ślad. Heatherwick uważa, że ten dosłownie – NAMACALNY kontakt z budynkiem jest bardzo ważny. Przyciski windy czy nawet haczyki zamykające toaletę (z których zespół jest bardzo dumny :)) sa takimi mini elementami, które zostają zauważone przez odwiedzających, bo bezpośrednio nimi operują. Nie jest to element do oglądania zza szyby czy estetyczne logo pod sufitem. W czasach kiedy wszystko można kupić z dostawą do domu, architekt musi zaoferować ludziom coś unikalnego co zmotywuje do wyjścia i odwiedzenia centrum handlowego czy biblioteki. Dzisiaj są to przede wszystkim miejsca spotkań z ludźmi, miejsca relaksu, przyjemności lub w przypadku bibliotek cichego miejsca do pracy i nauki, bo gdyby się uprzeć nawet i doktorat można napisać nie wychodząc z własnego łóżka.Zespół wziął to pod uwagę przy planowaniu biblioteki w Singapurze zamieniając ją w Learning Hub. Budżet był bardzo okrojony. Żartowano że za takie pieniądze można wybudować tylko betonowy piętrowy parking… I prawdę mówiąc bryła z zewnątrz wlaśnie parking przypomina. W środku można zobaczyć grupy okrągłych pomieszczeń półotwartych do wewnątrz, pełnych dziennego i światła i zwisających z balkonów roślin. Ograniczony budżet nie pozwalał na zakup wysokiej klasy gładkiego betonu, więc wymyślono użycie ozdobnych wytłaczanych wzorów, żeby zamaskować niedoskonałości tańszego materiału. Efekt jest bardzo dekoracyjny i wygląda świetnie zarówno z odległości jak z bliska.

W Cape Town zadaniem było zaprojektowanie galerii sztuki inkorporując olbrzymie okrągłe silosy, w których niegdyś składowano zapasy kukurydzy. Kształt i rozmiar betonowych rur miał się nijak do przestrzeni wystawienniczej o jaką zabiegali kuratorzy. Gdyby dostosować muzeum do okrągłych ścian, ciężko byłoby w przyszłości wypożyczać ekspozycje innym muzeom co znacznie ograniczałoby ich zasięg i utrudniało międzynarodową współpracę. Postanowiono więc nadbudować prostokątne sale wokół silosów a wewnątrz nich wyciąć otwór mieszczący centralny hol. Kształt otworu miał być zainspirowany owalną kolbą kukurydzy w nawiązaniu do oryginalnej funkcji budynku. Okrągłe górne otwory silosów przeszklono tworząc taras i wpuszczając światło słoneczne do środka. Całość tworzy niezwykłe i unikatowe organiczne wnętrze, które w ciągu pierwszego roku działania muzeum przyciągnęło więcej odwiedzających niż zakładano w najśmielszych szacunkach. Jest to sukcesem o tyle, że w Afryce nie ma tradycji uczęszczania do muzeów i obawiano się frekwencji bliskiej zeru.

Dostęp do światła dziennego był punktem wyjścia dla projektowania siedziby Google w Kalifornii. Zazwyczaj w dużych biurach typu Open Space jest tak, że tylko szczęśliwcy siedzący bliżej okien mogą się cieszyć słońcem a biurka stojące pośrodku bliżej wind muszą się zadowolić świetlówkami emitującymi koszmarne zimne światło. Postanowiono zamienić dach biurowca na szklana kopule; biura umieścić na górnych poziomach, natomiast sale konferencyjne restauracje i toalety pod spodem. Dzięki temu pracownicy wiekszosc czasu spędzą w świetle dziennym, do którego wszyscy będą mieli sprawiedliwy dostęp. Panele dachowe będą jednocześnie bateriami słonecznymi a ich wyprofilowany kształt pozwoli na zbieranie deszczówki. Poszczególne zespoły projektowe będą siedziały na platformach umieszczonych na różnych poziomach co da im wrażenie bycia razem i wyodrębnienia od reszty pracowników. Pomiędzy platformami znajdą się schody i dziedzińce zróżnicowane roślinnością, kolorystyką i instalacjami artystycznymi. Ten kosmicznie wyglądający kompleks możliwy jest do zrealizowania również dzięki amerykańskiej obfitości miejsca. Google nie miał już tyle szczęścia dla swojej londyńskiej siedziby, gdzie budynek dla 5000 pracowników wtłoczono pomiędzy tory kolejowe a istniejące biurowce. Priorytet jednak pozostał ten sam. Zapewnienie jak największej ilości światła dziennego ludziom przy biurkach uzyskano tym razem poprzez  rozpięcie powierzchni biurowej na 3 kondygnacjach. Stanowiska pracy będą na całej powierzchni “podłogi” a pomieszczenia funkcyjne (serwery, szatnie, toalety) podwieszone z sufitu na węższych platformach. Taki układ oprócz poczucia przestrzeni i światła umożliwi też transformacje wnętrza w przyszłości zależnie od potrzeb,bo platformy będą łatwe do demontażu czy rearanżacji. Ludzie Heatherwicka zaczynając rozmowy z Google próbując określić ich potrzeby, pytali gdzie się widzą za jakieś 5 – 15 lat. Odpowiedziano im z uśmiechem “Up there!” (U góry – w domyśle – w kosmosie). Stąd futurystyczny nieco wygląd siedziby amerykańskiej i otwarte na przyszłe transformacje wnętrze londyńskiej, bo kto wie co oni będą chcieli tam wkrótce pomieścić 🙂

Budynki przyszłości będą musiały posiadać taką właśnie funkcję dostosowywania się do szybko zmieniającej się rzeczywistości lub życzeń właściciela – dokładnie jak ów zmieniający kształt stolik zaprezentowany na spotkaniu.

link do strony studia : http://www.heatherwick.com/

Wszystkie zdjęcia użyte do artykułu zostały ściągnięte z ww. strony

/autor tekstu: Katarzyna Wojciechowska – Jarza, absolwentka UWr, ukończyła Historie Sztuki na Uniwersytecie Wrocławskim, więc …..pracuje w księgowości; mieszka w Londynie, gdzie śledzi nowe trendy w architekturze i designie.

Tekst powstał po spotkaniu w dniu 16.09.2018 r. z TH w ramach „Festival of Ideas”  7-16 Wrzesień 2018, organizator: Royal Academy of Arts. Wszystkie fotografie użyte do artykułu zostały ściągnięte z ww. strony – w czasie ww. spotkania nie można było wykonywać zdjęć./