Galeria u Agatki – miejsce najbliżej nieba na Tamce

Galeria u Agatki – miejsce najbliżej nieba na Tamce

Z kim współpracuję – czyli referencje z ręką na sercu: kurator i miejsce


„White cube. Piętnaście metrów kwadratowych na sztukę. Galeria jednego projektu” – tak opisuje działalność swojej galerii na stronie portalu społecznościowego właścicielka Agata Grzych. Dziś mierzyłyśmy  powierzchnię ścian galeryjnych, bo w sierpniu wpraszamy się do Agaty z wystawą. Na szczęście jest kilka centymetrów więcej powierzchni ściennej niż wspomniane 15 m kwadratowych – bo takiego miejsca jakie stworzyła Agata, nigdy dość.


Jak obserwuję, co dzieje się w tej galerii, to chciałabym by była ogromna, jak Hala Stulecia, tak by można było tam działać na jeszcze większą skalę. Sama właścicielka twierdzi, że w jej galerii można wszystko. Zaglądam do albumów zdjęć z galeryjnych wernisaży i wystaw.  Faktycznie kreatywność wystawiennictwa w tej przestrzeni jest zadziwiająca. Artyści nie przychodzą tu na gotowe. Dostają przestrzeń i po uzgodnieniu szczegółów mogą ruszać do działania. Zdarzyło się tak, że w galerii wyprodukowana została mgła, chmura, która zmusiła przybywających niemalże do przytulania twarzy do ścian – by mogli pomimo gęstego obłoku zobaczyć, co jest eksponowane. Ekspozycyjne eksperymenty mieszają się – uzupełniają. Zmieniające się w odstępie dwóch tygodni wystawy są tworzone zupełnie na nowo lub z wykorzystaniem pozostałości po poprzednikach. To niecodzienne i nietypowe w świecie, gdzie każdy chce zaistnieć jako odrębny indywidualista. Uczestnicy wystaw Galerii u Agatki pokazują, że można pracować kolektywnie. Pokazują też, że współdziałanie wychodzi na korzyść. Najnowsza wystawa zatytułowana „DZIĘKI BOGU JUŻ WYSZŁA. Fabryka wszystkiego co brudne” https://www.facebook.com/events/1023814624434000/ to kuratorski wybór prac autorstwa Weroniki Dąbrowskiej, będący podsumowaniem 3 letniego eksperymentu artystki z fotografią analogową.  Tłem dla prac są pofarbowane ściany, pokryte barwnikami jeszcze przy okazji poprzedniego wernisażu „PANI – TONE – wystawa Agnieszki Potocznej”https://www.facebook.com/events/166792074011284/  .  Takie działania utwierdzają mnie w przekonaniu, że białe ściany nie są żadną granicą. Wskazują na to, że najważniejsze jest to kto zarządza przestrzenią i jak ważna jest rola kuratora.

Agata Grzych – niebieskowłosa i niebieskooka wykładowczyni na AFA / Pho-Bos na Fabrycznej / i na Uniwersytet Wrocławski , pracuje też w: Kontury Kultury oraz w: Ośrodek Postaw Twórczych. Jeśli komuś mało to jeszcze zarządza Thinkpink Gang i jest właścicielem oraz kuratorem Galerii u Agatki https://www.facebook.com/galeriauagatki/. Wszędzie jest rzetelnie i na 100%. Organizacyjny geniusz. Komunikatywność i otwartość – to cechy których mógłby pozazdrościć jej niejeden menadżer. Do tego pędzi wszędzie na rowerze, bo wiadomo Wrocław zakorkowany, a Ona nie lubi spóźnień. Nie spóźnijmy się na kolejny wernisaż. Bo najzwyczajniej w świecie, z powodu tłumów nie zmieścimy się w galeryjnej przestrzeni.

Galeria u Agatki – więcej informacji na ten temat na stronie Galerii: https://www.facebook.com/galeriauagatki/

/tekst i zdjęcia: Katarzyna Śmigielska/