ERO-POL

ERO-POL


Nasze myśli, były równie kolorowe, jak nasze sukienki. Wypełniały je marzenia o barwnej tandecie podpatrzonej w niemieckich katalogach modowych, o gumach do żucia, czekoladkach czy misiach Haribo z Baltony lub Pewexu.


My – dzieci lat 70/80, bujając się na nadmorskich żywicowych słonikach, zajadałyśmy latem włoskie kręcone lody w cienkich rożkach i popijałyśmy wodę sodową z saturatorów. Wisząc głowami w dół na osiedlowych trzepakach, odziane w sukienki z darów, upodabniałyśmy się do małych kolorowych motyli, które przypadkowo utknęły pośród szarych budynków miasta.

Nasze myśli, były równie kolorowe, jak nasze sukienki. Wypełniały je marzenia o barwnej tandecie podpatrzonej w niemieckich katalogach modowych, o gumach do żucia, czekoladkach czy misiach Haribo z Baltony lub Pewexu.

Brak w codzienności tego, o czym marzyłyśmy, wykształcił w nas i naszych rówieśnikach potrzebę zbieractwa i ozdabiania przestrzeni przypadkowymi, kiczowatymi przedmiotami. Marzyła nam się też prawdziwa miłość w kolorach tęczy. Chciałyśmy by nasi chłopcy wyglądali jak niemieccy gwiazdorzy z gazet BRAVO, za którymi my mlaskając ustami przy żuciu balonówki, mogłybyśmy wodzić wzrokiem spod niebiesko umalowanych oczu.
Po upadku muru berlińskiego czas przyspieszył. Z zachodu napływało coraz więcej treści, pokazując nam, o czym jeszcze więcej możemy zacząć marzyć. Płyty CD, jeansy, kolorowe tapety szybko zmieniały nasze otoczenie. W zaciszach mieszkań następował nagły przyrost kolekcji zbieranych puszek po piwach, słodkich napojach, opakowań po czekoladach. Przestrzenie miasta wypełniły się plastikowymi krzesełkami przy restauracjach, parasolami, banerami. Elementy, którymi meblowaliśmy swoje życie, konkurowały między sobą krzykliwością kolorów, ekscentrycznymi zestawieniami słów i obrazów. Kolory i seks. Kicz i tandeta. Wszystkiego przybywało coraz więcej, aż zaczęło odklejać się od ścian i umysłów pod swoim nadmiarem. A gdy opadło, odpadło i stało się w swoim nadmiarze niewidoczne i nic nie mówiące, nasze gusta odetchnęły. Jednak pomimo faktu, że podryfowałyśmy  w stronę skandynawskiej estetyki, to wciąż w naszych sentymentalnych szufladach, ale i w prawdziwym otoczeniu odnajdujemy takie miejsca, w których jak pod czasodpornym respiratorem podtrzymuje się młodzieńczo obsesyjnie pożądane przez nas trendy.

Nie miałyśmy wiele, a chciałyśmy mieć wszystko. Być królową balu w pośród tego całego blichtru. Być marzeniem cudzym i mieć marzenia, dużo marzeń.  Już nie tylko w czerni i bieli, ale wreszcie ORWO i Kodachrome.


ERO-POL
Wystawa fotografii analogowej autorstwa Jagody Malanin oraz rysunków Katarzyny Śmigielskiej
Wernisaż 25.08.2018 r. godzina 19.00, Galeria u Agatki, Wyspa Tamka