Dawid – rzeźbiarz marzeń

Dawid – rzeźbiarz marzeń

Z kim współpracuję – czyli referencje z ręką na sercu: artysta


Na korytarzu wrocławskiej ASP jest ciekawiej niż w niejednej galerii. Mało ludzi – dużo sztuki. Za każdym razem, gdy przychodzę na uczelnię, odkrywam nowe obrazy, nowe formy. Są też takie, do których wracam, gdy tylko mam taką możliwość.


Ostatnio moje serce skradła rzeźba z miedzi, ustawiona w holu na parterze, prowadzącym do rzeźbiarskich pracowni. Wciśnięta pomiędzy automat do kawy, a gipsowe postacie kobiet – rzeźba wyróżnia się lekkością, materiałem, kolorem. Sprawia wrażenie utkanej z marzenia sennego. Przedstawia – w moim odczuciu czworonożne stworzenie, ni to psa, ni to smoka. Może konik? Płatki miedzi na konstrukcji z miedzianych drucików – gorset nowej postaci, sięgający głową w stronę nieba. Całość uruchamia wyobraźnię i natychmiast staje się elementem scenografii, jaki tworzymy w naszym umyśle – gdy tylko na tę rzeźbę spojrzymy.
Gdybym mieszkała w dużym domu lub posiadała ogród, chciałabym mieć tę rzeźbę w swoim otoczeniu. Nie mam jednak ani domu, ani ogrodu, ale mimo wszystko i tak postanowiłam dotrzeć do autora. Pomyślałam, że może zgodzi się on na sprzedaż rzeźby, a ja znajdę jej nowy, dobry dom – bo tylko na taki zasługuje. Dotarcie do twórcy – pomimo braku jakiejkolwiek informacji, okazało się łatwiejsze dzięki portalowi społecznościowemu. Po wrzuceniu do sieci zdjęcia rzeźby z zapytaniem – kto za tym stoi, natychmiast pojawiły się głosy obiecujące pomoc w kontakcie. Natychmiast też podwyższały się wskaźniki polubień wrzuconej fotografii – co świadczy o ogromnej popularności rzeźby, a i zapewne samego autora. W ten sposób poznałam Dawida. Dawid Bartoń. Student II roku rzeźby na wrocławskiej ASP. „To szalenie zdolny człowiek” – tak powiedział mi na powitanie jeden z wykładowców akademii. Pomyślałam, że mam ogromne szczęście do ludzi. Spędzając chwilę czasu z Dawidem miałam nieodparte wrażenie, że jego rzeźby tworzą spójną całość z tym, jak ich autor wygląda, co i w jaki sposób mówi. Teraz jestem już bogatsza w wiedzę – rysunek i metaloplastyka towarzyszyły Dawidowi od dawna. Drugi rok rzeźby to czas poszukiwań. Dawid pokazał mi modele, które ma nadzieję zrealizować w przyszłości w dużej skali. W moim odczuciu ten, kto zdecyduje się zamówić rzeźbę od Dawida stanie się posiadaczem formy niepowtarzalnej, ponadczasowej i wykraczającej poza standardowe myślenie. Dzięki takim formom można przenieść się w świat wyobraźni, wzbogacić otoczenie o element, który poszerza wszechświat. Szczęśliwy będzie plac czy przestrzeń z proponowaną przez Dawida formą. Moim marzeniem jest cud, który sprawi, że deweloperzy, czy zarządcy terenów będą chcieli podarować przyszłym mieszkańcom nie tylko dach nad głową, ale i przyjazną, niebanalną, zindywidualizowaną przestrzeń, którą wypełnią sztuką. Bardzo mi przykro, gdy patrzę na anonimowe podwórza, ze skrawkami trawników. Nie dbając o to co na zewnątrz, coraz bardziej zamykamy się w środku, coraz bardziej wykluczamy szczęście i zaniedbujemy rozwój. Przywróćmy rzeźby miastu. Akademia co roku wypuszcza w świat ze swoich objęć ludzi zdolnych, którzy swoimi pomysłami mają nadzieję zmienić otoczenie i myślenie na lepsze. Życie rzeźbiarza nie jest łatwe, bo obcowanie ze sztuką nie mieści w kategorii potrzeb podstawowych. Czasami mam nieodparte wrażenie, że uprawianie sztuki, to uprawianie sztuki walki. Te same prawa. Tylko, że często wygrywa siła pieniądza i zysku. Bezmyślność. A przecież dobrą sztukę mamy na wyciągnięcie ręki. Dawidowi zostały jeszcze trzy lata nauki na Akademii. Specjalnie przyjechał do Wrocławia, by tu się kształcić. Od nas zależy czy tu zostanie. Lub czy zostanie coś z Jego myślenia, jego wyobraźni. Ja się zachwyciłam. Chciałabym by takich ludzi, autorów, twórców było jak najwięcej i wiele bym dała by ich sztuka współistniała z  wciąż wypełniającą się budynkami przestrzenią Wrocławia.
Dawid jest uczniem rzeźbiarza i wykładowcy Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu – Waldemara Szmatuły. Spod takich skrzydeł wychodzą najlepsi. Nie pozwólmy im uciec.

 

p.s. szczególne podziękowania dla Szymona Przybysza za pomoc w odnalezieniu Artysty.

/tekst i foto: Katarzyna Śmigielska/