Joanna Kamila Kwiecień – dogłębne spojrzenia

Joanna Kamila Kwiecień – dogłębne spojrzenia

Joannę spotkałam w czerwcu tego roku, gdy odkrywałam w niebieskim świetle prace na wystawie kolektywu Thinkpink „Głębiny” w ramach Podwodnego Wrocławia (Klub Browar Mieszczański; kolektyw Thinkpink – współtworzony przez kilka artystek wrocławskich z Agatą Grzych – która, jak mój anioł, wciąż przewija się w świecie opisywanych przeze mnie twórców).

Otwarta, ciekawa tego, kto przychodzi patrzeć na prace, czujna. Nawiązujemy kontakt nieco później, przez internet. Joanna przesyła mi linki do jej prac. Zapada we mnie cisza. Taka sama jak w teatrze czy kinie, gdy gasną światła. Za chwilkę otworzy się przede mną nowy świat, za moment będę świadkiem jednego z najpiękniejszych przedstawień na jakie los sprzedał mi bilet.


Joanna fotografuje w taki sam sposób w jaki pisze. Bez zbędnych ozdobników, oddaje piękno, dociera do sedna, strzela prosto w punkt. Odnoszę wrażenie, że fotografuje w ciszy. Jest jak alchemik lub chirurg. Skrupulatnie przygląda się fotografowanym elementom. Wzrokiem, obiektywem, jest w stanie dotrzeć prawie do DNA roślin, ludzi, obiektów. Jakby szukała w nich duszy. Precyzyjnie operuje światłem i cieniem. Perfekcyjnie odsłania i zasłania treści. Dociera do struktury przedmiotu lub wręcz przeciwnie ukazuje tylko istotę całości kształtu – skupiając się na konturach. Nakłada obrazy na siebie. Sama będąc niejednokrotnie tematem swoich prac – portretując siebie, staje się opowieścią kolażem. Uwodzi odbiorcę, każe mu się zatrzymać przy każdym kadrze. Prac Joanny nie da się przebiec wzrokiem. Po prostu chce się w nie wniknąć. Chce się usłyszeć te wszystkie historie, jakie artystka zawiera w monochromatycznych przedstawieniach. Myślę, że fotografie autorstwa Joanny mają płeć. Są kobietą. I jak kobieta, gromadzą w sobie marzenia, wspomnienia, tęsknią po cichu, uśmiechają się tajemniczo. Fokusując uwagę na detale, Joanna dokładnie wskazuje nam to, co ją zachwyca. Wciąga nas do swojej gry. Nie ma już ucieczki.

 

Ciało, przedmiot, czy krajobraz?
J.K.K.:

Wszystko to zawiera się w sobie. Ciało może być krajobrazem, można je też sprowadzić do roli przedmiotu. W przedmiocie można dostrzec krajobraz.
Istotna jest tutaj chwila, kadr, czasem krótkie westchnienie, padające światło, lub głęboki cień.
Wszystko to żyje, zwraca na siebie uwagę i czeka, aż ktoś zatrzyma na chwilę ich momenty.

Życie czy przemijanie?
J.K.K.:

Życie jest przemijaniem…
Obraz jest chwilą, chwile mijają, obraz pozostaje. Zamraża, zapisuje, zostaje…
Przemijanie, to historia.
Obrazy to dokumenty.

Czerń czy biel? Cień czy światło?

J.K.K.:

Czerń jest nieodgadniona a cień tajemniczy, to zawsze mnie pociągało. Ciągle wokół tego krążę.
Ktoś kiedyś mi powiedział, że „powinnam wyjść z cieni…”, nie jestem pewna czy do końca tego chcę. Cienie tyle w sobie kryją, są głębokie… Z drugiej strony fotografia, to malowanie światłem. Bez światła nie byłoby fotografii.
Chyba trzeba odnaleźć w tym własną równowagę. Ja do tego dążę.

Po co uprawiasz fotografię?
J.K.K.:

Dla wolności. Dla oddechu. To jest jak życie, jak tlen. Jak tego nie ma, usycham. Długotrwałe i powolne zanikanie…
Obraz mówi wiele, niewielu słucha obrazu. Ale jeśli się przysłucha i go odczuje, to jest podwójne spełnienie. Spełnienie wyrazu i spełnienie odbioru.

Jaką część Twojego życia zajmuje fotografia?
J.K.K.:

Najważniejszą, bo duchową. Tam nie każdy ma dostęp. Fotografia ma wgląd w najciemniejsze moje zakamarki, zna najgorsze demony i co lepsze, potrafi je zmaterializować.
Fotografia gra na najcieńszych moich strunach, ale ona to rozumie…
…to chyba jedyna pewna stała w moim życiu 😉

Co daje fotografowi szkoła?
J.K.K.:

Poznanie doświadczeń innych, po to, żeby odnaleźć własną ścieżkę.
Szkoła naświetla wiele kwestii, rzuca pytania, wyzwania.
Czasem mobilizuje a czasem zniechęca. Daje warsztat.
Zmusza do uzewnętrznienia się, do przełamania swoich barier. Często wielu to pomaga przełamać własne granice, lub je wzmocnić.
To też swego rodzaju przygoda. Przygoda z fotografią, a tego nigdy za wiele!

 

Już wiem, że nie łatwy będzie wybór prac na wystawę, a przecież nie można pokazać wszystkiego – nawet jeśli by się tak bardzo chciało..

Bo wystawa musi być.

Bo fotografie autorstwa Joanny powinny iść w świat, jak dobre przesłania, jak bajki i legendy.

Bo to wszystko jest piękne i …bez sensu szukać innych powodów.

 

/tekst: Katarzyna Śmigielska przy współudziale Joanny Kamili Kwiecień. Fotografie (autor: Joanna Kamila Kwiecień) z archiwum Artystki/

Podziękowania dla Joanny Kamili Kwiecień za zgodę na rozmowę oraz publikację fotografii Jej autorstwa.